Pamiętnik
Kotka Mariana
Cześć, to znowu ja, Kotek Marian. Dzisiaj stało się coś strasznego ! Gdy spałem pan Władzio pomyślał, że jestem kocem i
mnie zafarbował NA RUDO !!! Nie wiem,
dlaczego chciał zabarwić koc, ale to już mnie nie dotyczy.
Pomyślałem sobie, że nie mam pieniędzy na zmienienie
mi koloru na taki jak dawniej, a panu Władziowi nie ukradnę, bo i tak ma ich nie wiele. Wymyśliłem, że wkradnę się do banku i ukradnę trochę kasy. Tak zrobiłem. Około trzeciej nad ranem wstałem i cichutko wymknąłem się z bloku. Pobiegłem szybko
w stronę miejsca banku. Gdy byłem na miejscu … Nie miałem pomysłu co zrobić. W
końcu jednak po prostu wybiłem łapką szybę. Zacząłem rozglądać się z myślą, że
znajdę tu jakieś hajsiwo. Nie myliłem się. Gdy już byłem tak blisko swojego
celu usłyszałem... syrenę. Słychać było, że jechała w moją stronę. Popatrzyłem
w prawo, a później w lewo aż znalazłem kryjówkę idealną. Siedziałem chwilę
czekając aż przyjdą. Po około minucie usłyszałem czyjeś głosy. No oczywiście,
że to byli oni. Zamiauczałem cicho z strachu. To był błąd… „No to już po mnie”
pomyślałem i zamknąłem oczy. Poczułem jak ktoś bierze mnie na ręce, a później
usadza na parapet. Otworzyłem oczy z ulgą, ale to uczucie szybko minęło. Jeden
z policjantów trzymał pistolet tuż przy mojej głowie. Jak ja się bałem. Gdy
przez okno wleciała piłka wszyscy się gwałtownie odwrócili. „To moja szansa”
pomyślałem i zwiałem do miejsca, w którym było wybite okno. Wskoczyłem na
parapet i skoczyłem przez okno. Zacząłem pędzić w stronę domu. Gdy po chwili
byłem przed blokiem położyłem się pod daszkiem. W tej chwili ogarnąłem jedną
rzecz. Nawet jeśli miałbym pieniądze nie mógł bym sam pójść do sklepu po farbę. JESTEM
KOTEM
Moja galeria !
Wyglądało to jakoś t
wyglądało to tak

