Pamiętnik Kotka Mariana
O tym jak mnie zagłodzili.
Cześć, mam na imię
Kotek Marian. Mieszkam z panem o imieniu Władzio, który myśli, że jestem psem.
Dlaczego uważa, że nim jestem? Ponieważ starszy pan ma już osiemdziesiąt pięć
lat i nawet w okularach nie widzi zbyt dobrze. Ostatnio pan nie chce mi dawać
jedzenia, więc musiałem iść do miasta. Oczywiście poszedłem do mięsnego, bo co
to za kot, który je kalafior? Cichutko
wszedłem do sklepu, lecz dzwonki, które ruszają się przy każdym wejściu mnie
zdradziły. Pan wszedł zza drzwi myśląc, że to nowy klient. Porozglądał się
chwilę, aż spojrzał na dół. Wyszedł zza lady i złapał mnie za ogon. Otworzył
drzwi i rzucił mnie na ulicę ! Cudem uniknąłem rozjechania przez ciężarówkę.
Poszedłem w ciemną uliczkę szukać w śmieciach resztek. Nie znalazłem nic, więc
musiałem wrócić do domu. Gdy zobaczyłem, że w misce jest karma to prawie z
prędkością światła podbiegłem do miski i
zacząłem jeść. Oby już nigdy pan Władzio nie zapomniał mi dać karmy, bo w końcu
zdechnę tu z głodu. Ech, ja już chyba idę spać. DOBRANOC !
Moja
galeria !
A mówiłem, że byłem głodny?
Kot Marian

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz